Przejdź do treści
ABC Wspinania
Z życia szkoły

25 lat ABC Wspinania

Krzysztof Wróbel3 min czytania
Grupa dzieci w koszulkach obozowych z psem, zdjęcie grupowe

Rok 2026 to dwudziesty piąty sezon działania szkoły. O tym, co się przez ten czas zmieniło w sprzęcie, w rejonie i w ludziach, którzy przyjeżdżają się uczyć — i co zostało dokładnie takie samo.

Czas leci szybko i trudno powiedzieć, kiedy to się stało, ale wygląda na to, że mamy okrągłą rocznicę. Rok 2026 to dwudziesty piąty sezon działania ABC Wspinania.

Priorytety, które się nie zmieniły

Przez te wszystkie lata miałem przyjemność wyszkolić wielu znakomitych wspinaczy, ale bardziej niż to cieszy mnie fakt, że udało się większości z Was zaszczepić wirusa wspinania — takiego, bez którego już nie potraficie żyć.

Priorytety przez cały ten czas były dwa: bezpieczeństwo i rzetelne szkolenie. Oceny za jakość, merytorykę i atmosferę wystawiacie Wy, nie ja, i to Wasze opinie oraz Wasze własne wspinanie są najbardziej wiarygodną rekomendacją dla szkoły.

Co się zmieniło w sprzęcie

Najwięcej zmieniły przyrządy asekuracyjne. Klasyczny kubek ustąpił miejsca przyrządom ze wspomaganiem hamowania, a to przesunęło punkt ciężkości szkolenia: mniej czasu idzie na wyrabianie odruchu trzymania liny, więcej na czytanie sytuacji i pracę nóg. Nie jest to zmiana wyłącznie na plus — osoba wyszkolona wyłącznie na przyrządzie wspomaganym gorzej radzi sobie, gdy trafi na zwykłą płytkę.

Liny schudły o jakieś dwa milimetry przy tej samej wytrzymałości, uprzęże są lżejsze i lepiej regulowane, a kaski z pianki wyparły skorupowe — co widać po tym, ile osób faktycznie je nosi.

Rejon pod presją

Rzędkowice w majowy weekend to dwadzieścia pięć lat temu było kilkanaście osób pod całą grupą skał. Dziś bywa kilkaset. To zmienia sposób prowadzenia kursu: wychodzimy wcześniej, mamy zapasowe warianty na wypadek zajętych dróg i uczymy rzeczy, o których dawniej nie było potrzeby mówić — jak zachować się w kolejce pod drogą i dlaczego nie zostawia się ekspresów na noc.

Wapień też się zużywa. Chwyty, które kiedyś były ostre, są dziś wypolerowane na lustro, a kilka klasycznych dróg jest realnie trudniejszych, niż mówi ich wycena.

Ludzie, którzy przyjeżdżają

Największa zmiana nie dotyczy ani sprzętu, ani skał, tylko tego, kto przyjeżdża się uczyć. Dwadzieścia pięć lat temu na kurs skałkowy trafiał ktoś, kto wspinał się już w klubie i chciał uporządkować wiedzę. Dziś zdecydowana większość przychodzi ze ścianki: z dobrą siłą i zerowym doświadczeniem terenowym. To zupełnie inny punkt startowy i trudniejszy, bo trzeba odkręcić nawyki, które w hali były bezpieczne, a w skale nie są.

Stąd wziął się limit czterech osób na instruktora. Przy sześciu jeszcze da się prowadzić grupę, ale nie da się zauważyć, że ktoś systematycznie wpina ekspres odwrotnie.

Co dalej

Na najbliższy sezon dokładamy grupę w tygodniu — dla osób pracujących zmianowo, które nie mogą wziąć sześciu dni z rzędu w weekendy. Poza tym nic nie zmieniamy i jest to decyzja świadoma.

Dziękuję wszystkim, którzy przez te lata przyjechali, a zwłaszcza tym, którzy wrócili po latach z własnymi dziećmi. To najlepsze potwierdzenie, że coś tu robimy dobrze.

Krzysztof Wróbel

Instruktor wspinaczki skalnej PZA, prowadzi ABC Wspinania.

Czytaj dalej

  • Chłopiec na skale z uniesioną ręką, uśmiechnięty
    Poradniki

    Od kiedy dziecko może się wspinać

    Nie ma ograniczeń formalnych ani zdrowotnych, żeby czterolatek nie mógł się wspinać. Jest za to kilka rzeczy, które warto wiedzieć — zwłaszcza gdy dziecko się boi.

    2 min
  • Uśmiechnięta dziewczynka wyglądająca z wąskiego przejścia w jaskini
    Relacje

    Byliśmy w Jaskini Berkowej

    Kilkadziesiąt metrów kreciej norki robi na wszystkich wielkie wrażenie. Relacja z wyjścia jaskiniowego poza programem kursu.

    1 min
Zapisz się